Strona Ailleron.pl wykorzystuje ciasteczka
by działać jak najsprawniej.
Kontynuując przeglądanie
wyrażasz zgodę na korzystanie przez nas z cookies.

Wróć do listy aktualności
Maj 14, 2018

RoboAdvisory – za wcześnie czy za późno ?

Z przyczyn zawodowych (w Ailleron od roku pracujemy nad RoboWealth – rozwiązaniem wpisującym się w trend FinTech/Robo) w ostatnich dniach wpadło mi w ręce zestawienie opublikowane przez Finnovate – co jest, a co nie jest „hot” w biznesie FinTech.  Zestawienie co prawda ma już kilka miesięcy (wrzesień 2017), ale pewnym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że „robo-advisory” jako kategoria znalazła się na liście trendów „not hot”. Jednocześnie w bardzo podobnym momencie na moje biurko trafił raport opublikowany przez EFMA (z lutego 2018 roku),  zgodnie z którym aż 69% banków stawia digitalizację doradztwa finansowego jako jeden ze swoich trzech głównych priorytetów strategicznych.  Ta rozbieżność doprowadziła mnie do pytania:


Czy na robo-advisory jest już za późno czy jeszcze za wcześnie?

Odpowiedź na to pytanie (jak to często bywa) nie jest jednoznaczna i zdecydowanie zależy od rynku, który bierzemy pod uwagę.

Wspomniane zestawienie „hot or not” odnosiło się głównie do rynku amerykańskiego, który jak wiadomo jest pionierem jeżeli chodzi o tego typu rozwiązania.  W Europie z kolei za kraje wiodące uznałbym zapewne UK oraz Niemcy, gdzie pojawiła się znaczna liczba startupów oferujących rozwiązania „robo”.  To, co łączy wszystkie te rynki (od strony instrumentów finansowych), to:

·  Dojrzały rynek kapitałowy

·  Bardzo wysoka płynność instrumentów

·  Szeroka oferta ETF-ów

Powyższe cechy opisujące te rynki stanowią moim zdaniem jedne z kluczowych czynników decydujących o tym czy i w jakim tempie na danym rynku usługi typu robo-advisory mogą się rozwijać.  Poza nimi wymienił bym jeszcze:

·  Otoczenie regulacyjne – podejście lokalnego regulatora może w znacznym stopniu ułatwić lub utrudnić rozwój tego typu usług,

·  Historia rynku kapitałowego – mam tutaj na myśli to, że niektóre rynki mogą być bardziej podatne na tego typu rozwiązania z uwagi np. na historyczne wydarzenia, takie jak bardzo wysokie opłaty za zarządzanie w tradycyjnych produktach dystrybuowanych w bankach, powszechny misselling (np. polisy inwestycyjne w Polsce) itd.

Dlaczego płynność ma znaczenie?

„Robo-advisory” to dość pojemne określenie, ale zdecydowanie wskazałbym dwie najważniejsze płaszczyzny na których mówić możemy o automatyzacji w procesie doradztwa inwestycyjnego:

·  Algorytmy odpowiadające za profilowanie użytkownika i skonstruowanie odpowiadającego temu profilowi portfela

·  Egzekucja oraz cykliczne monitorowanie i rebalansowanie portfela

W różnych rozwiązaniach dostępnych na rynku mamy do czynienia z różnymi wagami tych dwóch płaszczyzn – np. platforma może korzystać ze strategii tworzonych przez zespół analityków, ale egzekucja jest z punktu widzenia klienta całkowicie zautomatyzowana. Wydaje się że to głównie automatyzacja egzekucji wpływa na user experience klienta końcowego, który nie musi troszczyć się o samodzielne żmudne wykonywanie poszczególnych transakcji, ponieważ robi to za niego system. Temat „user experience” wynikającego z „zadowolenia” z efektywności algorytmów to temat na inny artykuł.

Aby jednak procesy takie jak rebalansowanie mogły odbywać się efektywnie, konieczna jest odpowiednia płynność poszczególnych instrumentów z których zbudowane są oferowane klientowi strategie. Łatwo wyobrazić sobie sytuację w której „na sygnał” dany przez platformę „robo” pięćdziesiąt tysięcy użytkowników sprzedaje jeden instrument a nabywa inny. W przypadku niskiej płynności instrumentów proces taki staje się po prostu nieefektywny. To dlatego tak często w rozwiązaniach typu „robo” używa się przede wszystkim ETF-ów, a nie bezpośrednio notowanych akcji (drugim argumentem są koszty, ale nimi dziś się nie zajmujemy). W niektórych przypadkach problem ten jest rozwiązywany poprzez nabywanie aktywów na księgę własną oraz wewnętrzne rozliczanie transakcji, ale nie zawsze i nie w każdym kraju jest to rozwiązanie stosowane w praktyce. Znam  banki które co do zasady nie nabywają papierów wartościowych na swoje księgi, a nadal chciałyby jednak automatyzować swoje procesy doradztwa.

A zatem za wcześnie czy za późno?

Jeżeli „za późno” to w moim przekonaniu tylko i wyłącznie w kontekście wspomnianych już rynków „pierwotnych” dla rozwiązań robo, w szczególności USA. Choć i tutaj z biznesowego punktu widzenia można polemizować – na świetne rozwiązania nigdy nie jest za późno, co widać w samej bankowości. Na rynkach takich jak US, UK czy Niemcy pojawiło się wiele startupów i być może w tej chwili wszystkie są podobne do siebie, co powoduje wrażenie „zapełnienia” rynku. Potrzeba więc odrobiny czasu na konsolidację oraz wykształcenie się strategii dzięki którym te startupy znajdą swoją indywidualną tożsamość. Na pewno nie jest „za późno” dla banków, z których ogromna część jeszcze w ogóle rozwiązań tego typu nie posiada, a nie koniecznie chce akwirować startup (te banki powinny zdecydowanie rozważyć - poza własnym developmentem - zakup dobrej gotowej technologii, takiej jak choćby RoboWealth).

W kontekście rynków mniej rozwiniętych – Europy środkowej i wschodniej czy wielu z krajów azjatyckich (poza Singapurem)  - skłaniałbym się raczej ku tezie, że na robo-advisory jest jeszcze w wielu przypadkach za wcześnie. Z jednej strony rynki te są jeszcze (w odróżnieniu od EU) nie przeregulowane, ale z drugiej dużym problemem jest stan rozwoju lokalnego rynku – niska płynność wielu spółek, brak ETFów. Z kolei oferowanie usług typu „robo” opartych np. na amerykańskich ETF wiąże się z tematem ryzyka walutowego, którego zmitygowanie na większą skalę (np. dla rynku klientów mass-affluent) jest sporym wyzwaniem. Kolejnym pytaniem jest to, czy rynki te są w stanie przeskoczyć pewną fazę rozwoju i od razu wejść w rozwiązania automatyczne (mam tu na myśli fazę dość powszechnego zainteresowania klientów detalicznych rynkiem kapitałowym i bezpośrednie samodzielne inwestowanie w akcje, które kończy się wielką hossą, jeszcze większym „bum” i wypadnięciem z rynku wielu drobnych inwestorów).

Najbliższe 2-3 lata zapewne przyniosą nam odpowiedzi na wiele pytań, ale nie mam wątpliwości że o robo-advisory będziemy słyszeć jeszcze często i dużo. O ile mała fala kulminacyjna lokalnie jest być może za nami, o tyle globalna – moim zdaniem – dopiero wyłania się zza horyzontu. Pozostaje mi jedynie wierzyć, że RoboWealth odegra w tej fali niemałą rolę.

Maciej Witkowski

General Manager @Ailleron

Try RoboWealth – innovative, ready-to-use white label robo-advisory platform made by market proffessionals.

Wróć do listy aktualności